Czyńcie uczniów ze wszystkich narodów

Rekolekcje I stopień ONŻ, Zubrzyca Dolna 15-31.07.2009

18:45, 8 sierpień 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link

          



            Jeśli rok temu ktoś powiedziałby, że będę chodzić na oaze, a tym bardziej pojadę na rekolekcje to powiedziałabym, że chyba jest niepoważny… Tymczasem tak się stało i w listopadzie dołączyłam do naszej Czyżyńskiej oazy:) Ale o tym już pisałam wcześniej. W ferie pierwszy raz byłam na rekolekcjach, były to 5 dniowe Rekolekcje Ewangelizacyjne.

            Od tego czasu lepiej poznałam Boga i bardziej się do Niego zbliżyłam. Cały czas był przy mnie, wysłuchiwał moich modlitw i pomagał mi zawsze, gdy Go potrzebowałam. Miałam bardzo duży dylemat czy jechać na I stopień Oazy Nowego Życia do Zubrzycy czy na rekolekcje studenckie do Krościenka. Wybrałam, jak wybrałam i nie żałuję. Teraz wiem, że po prostu tak miało być.

W pierwszych dniach rekolekcji głównym celem było dla nas przygotowanie się do przyjęcia Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela. Głownie polegało to na tym, że  przypominaliśmy sobie prawa życia duchowego, odkrywaliśmy Boży Plan i słuchaliśmy  Ewangelizacji. Przyjęcie Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela było dla mnie najważniejszym wydarzeniem na tych rekolekcjach. I myślę, że nie tylko dla mnie. Bardzo to przeżyłam. Wszystko się we mnie gotowało, gdy stałam przed paschałem i powierzałam Chrystusowi całe moje życie, wszystkie moje troski, lęki i całą moja rodzinę. Jest to uczucie nie do opisania.

  

Kolejnym bardzo ważnym wydarzeniem była dla mnie spowiedź święta. Pierwszy raz Pan odpuścił mi grzechy z całego mojego życia. Oczywiście nie było łatwe wyznanie ich wszystkich, zwłaszcza że nasze życie nie zawsze jest kolorowe, ale Duch Święty dodał mi sił i pomógł w szczerym wyznaniu moich słabości.

Było jeszcze bardzo wiele ciekawych wydarzeń, które ciężko teraz tutaj opisać, ale niektóre z nich mogę wymienić m.in. droga krzyżowa, szliśmy przez las i po kolei każda grupa niosła krzyż lub pisaliśmy na kartkach grzechy których najtrudniej nam się pozbyć, a potem dosłownie przybijaliśmy je do krzyża a później następowało ich spalenie, gdyż Jezus już umarł za te grzechy. Za nie i za te które popełnimy jutro. Bardzo spodobała mi się modlitwa przez Namiot Spotkania, w ciszy i skupieniu każdy mógł się zastanowić nad tym co Jezus mówi do każdego z nas przez dany fragment Pisma Świętego. Dużo tego, nie można było narzekać na nudę, ale każdy element dnia wnosił coś nowego. Każda MSZA ŚWIĘTA, Szkoła Modlitwy, Wyprawa Otwartych Oczu.


 Jako, że pierwszy raz jestem na rekolekcjach wakacyjnych nie mam porównania, ale uważam, że ludzie, których spotkałam w Zubrzycy są wspaniali. Zawiązaliśmy super wspólnotę. Każdy może na każdego liczyć. Nikt nie zostaje sam. Zdarzały się słowa krytyki, ale razem z tym została wskazana droga wyjścia z trudnej sytuacji.


Na koniec chciałabym podziękować wszystkim, szczególnie Panu Bogu, że pokierował mną tak, że znalazłam się tam, z tymi ludźmi, bo taki skład już się na pewno nie powtórzy. Dziękuje księdzu Januszowi i animatorom, za to, że próbowali nas wychować w jak najlepszym przez te 15 dni i nauczyli tyle ile mogli. Myślę, że dobrze wykorzystałam te rekolekcje. Ale jakie i czy w ogóle będą owoce, to się dopiero okaże. Bo jak wspominał ksiądz Janusz tam w Zubrzycy było nam łatwo z wszystkim. Bo tam mieliśmy czas na MSZE ŚWIĘTĄ, na modlitwę, na rozmowę i  tam byli ludzie podobni do nas, lecz niestety w naszych miejscach zamieszkania już zdarza się różne, gorsze towarzystwo. Dużo się nauczyłam, wiele zrozumiałam. Ważnym elementem jest dla mnie to, że przełamałam swój strach np. w dobrowolnym i  publicznym braniu udziału w modlitwie czy czytaniu „na forum”. Bo kto mnie zna ten wie, że przed rekolekcjami szło mi to bardzo opornie. A próba przełamania się była, poza podpisaniem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka jednym z moich głównych celi tych rekolekcji.


            Na samym końcu, co nie oznacza że najmniej ważni, chciałam podziękować wszystkim uczestnikom, szczególnie mojej grupie za współprace, za przyjaźń i pomoc, ale i pozostałym za uśmiech, radość oraz każdy życzliwy gest. DZIĘKUJE wszystkim razem i każdemu z osobna:) Za te 15 słonecznych dni wykorzystane do granic możliwości CHWAŁA PANU.



Pielgrzymka do Warszawy

14:22, 7 czerwiec 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link

Piątek, 5 czerwca. Dzień, w porównaniu z ostatnim tygodniem, wyjątkowo piękny. Słońce od rana nieśmiało wyglądało zza chmur, w południe rzuciło z góry snop ciepłych promieni, które dodały blasku wszystkiemu wokół. Od dawna wyczekiwaliśmy tego dnia, dnia Pielgrzymki do Warszawy, gdzie mogliśmy przeżyć w sposób odtwórczy,  wydarzenie które miało miejsce 30 lat temu – I Pielgrzymka Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski.

Pogoda napawała optymizmem, więc w świetnych humorach, cała nasza siódemka, prawie punktualnie przybyła na zbiórkę przed kościół. Szybko dojechaliśmy na dworzec i po dotarciu na peron, padło pytanie: Co Wy tam robicie? Do pielgrzymów naprzeciw nas, na kolejnym peronie… oczywiście pomyliliśmy perony. Po krótkiej chwili przyjechał nasz pociąg. 5 minut później było słychać okrzyki mniej zorientowanych osób: „Totus Tuus – to nasz wsiadamy:) Gdy już usadowiliśmy się wygodnie, głos zabrał Moderator Diecezjalny – ks. Jerzy Serwin. Przywitał nas serdecznie i kazał wysiąść na chwile, aby można było przeprowadzić kontrole antyterrorystyczną w pociąguJ Niedługo po tym, ok. 13.25 mogliśmy ruszać.

Droga choć długa, nie była nudna. Monotonną podróż urozmaicały wspólna modlitwa, integracja oraz śpiewy. Również i nam Pan Bóg dał znak swojej opieki, w postaci barwnej tęczy na niebieJ  Po 7 godzinach w pociągu dotarliśmy do celu. Zostaliśmy podzieleni na 5 grup. Nasza oaza trafiła pod „opiekę” ks. Pawła Barana. Nocleg i gościnę zapewnili nam mieszkańcy parafii p.w. bł. Władysława z Gielniowa na Ursynowie.

W sobotę Pan Bóg ponownie dał nam piękna pogodę. Aż chciało się wstać. O 9 mieliśmy zbiórkę naszej grupy, przejechaliśmy metrem do centrum Warszawy i o 10 byliśmy już na Placu Piłsudzkiego.. Nie musieliśmy czekać na pozostałe grupy, bo tradycyjnie byliśmy ostatni…;) Po szybkich ustaleniach z ks. Pawłem, mieliśmy 5 godzin czasu wolnego. Mogłoby się wydawać, że to dużo… ale nie dla nas i nie w takim „małym” mieście jak Warszawa. Wykorzystaliśmy go do granic możliwości.

Cała nasza szczęśliwa siódemka zwiedziła m.in. Kościół i grób ks. Jerzego Popiełuszki, Warszawską Starówkę, Łazienki Królewskie z pomnikiem Chopina, plac Trzech Krzyży, metro, autobus 116 :) oraz wiele, wiele innych atrakcji.

O 16 na Placu Zwycięstwa miał miejsce najważniejszy punkt dnia – MSZA ŚWIĘTA, której przewodniczył ksiądz arcybiskup Kazimierz Nycz. Na początku nastąpiło odsłonięcie i poświęcenie krzyża, upamiętniającego I Pielgrzymkę Jana Pawła II do Ojczyzny. W koncelebrze brało udział ponad 100 kapłanów z całej Polski, w tym 5 z naszej Pielgrzymki. W homilii arcybiskup Nycz powtórzył pamiętne słowa Jana Pawła II: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi! Słowa, które były „hasłem” przewodnim tej Pielgrzymki oraz Pielgrzymki Ojca Świętego sprzed 30 laty.

Po Eucharystii bawiliśmy się na koncertach ewangelizacyjnych, zespołów New Life i Deus Meus. Uroczystości soboty zakończyły się wspólnym odśpiewaniem Apelu Jasnogórskiego i błogosławieństwem księdza arcybiskupa Nycza. Do naszych gospodarzy wróciliśmy przed 23. W tym dniu chyba nikt nie miał problemów z zaśnięciem… :)

Nazajutrz, w niedziele o 10.30 zebraliśmy się pod kościołem, a następnie spacerkiem przeszliśmy przed Świątynie Bożej Opatrzności, gdzie przy ołtarzu polowym uczestniczyliśmy we MSZY ŚWIĘTEJ, której głównym celebransem był nuncjusz apostolski w Polsce ks. Józef Kowalczyk. W homilii ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz dziękował Bogu za Wolną Polskę. Jednak do wszystkich motywów wdzięczności Bogu i ludziom dołączył trzy ważne motywy kościelno – narodowe: trzydziestą rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, dwudziestą rocznicę odzyskania niepodległości w 1989r. i dziesiątą rocznicę obecności Papieża w Polskim Parlamencie. A na koniec podarował do warszawskiego Muzeum im. Jana Pawła II i kardynała Stefana Wyszyńskiego płaszcz Ojca Świętego.

Po Mszy było wiele koncertów, lecz my musieliśmy wraca do naszych gospodarzy po bagaże. O godz. 17.15 siedzieliśmy już w pociągu powrotnym do Krakowa. Podróż była miła i zleciała bardzo szybko… niektórym za szybko:) Już o 20.25 wysiedliśmy z pociągu na Dworcu Głównym w Krakowie. Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie z księdzem kardynałem Franciszkiem Macharskim i zaraz po tym rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.

Choć trochę zmęczeni to najważniejsze, że zadowoleni i szczęśliwi wróciliśmy do domów. Po Pielgrzymce pozostaną wspaniałe wspomnienia, przeżycia i zdjęcia. Niech żałują Ci co mogli a nie pojechali, bo relacje uczestników to jest nic w porównaniu z tym co się tam działo:)



Maj czyli Nabożeństwa Majowe, Pierwsza Komunia Święta, matury...

16:47, 21 maj 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link


             Z jednej strony nie mogłam doczekać się maja, bo to koniec roku, majówki itd. Ale z drugiej strony, o zgrozo… matury. Ale teraz mam je już za sobą, z pomocą Bożą zdane, więc luzik ; ) Przy okazji Dziękuje wszystkim, którzy byli ze mną w tym trudnym czasie i wierzyli we mnie, chyba nawet bardziej niż ja sama… Ale nie ma sensu rozpisywać się na temat szkoły...: )

            Majówki – Nabożeństwo ku czci Matki Bożej, podczas którego odmawia się Litanie Loretańską do Najświętszej Maryi Panny. U nas w kościele codziennie o 18,30, a w niedziele o 17.30. Od czasu do czasu, można również usłyszeć, fragmenty homilii Ojca Świętego, Jana Pawła II, które wygłosił w 1979r. podczas pierwszej pielgrzymki do Polski. Warto chodzić na majówki, jest to jeden z dwóch miesięcy w roku poświęcony Matce Bożej. Można za Jej wstawiennictwem wyprosić wiele ważny i trudnych spraw. I fajnie tak sobie „kończyć” dzień razem z Maryją i z Panem Bogiem ; )

            W niedziele dzieci z klas drugich miały Pierwszą Komunie Świętą. W tym roku miałam przyjemność być na obydwu Mszach. Obrałam dobre miejsce, z którego mogłam widzieć wszystko, a równocześnie mnie prawie nikt nie widział ; ) Eh… Aż mnie taki dziwny dreszcz przeszedł i łzy napłynęły do oczu, gdy te dzieci po raz pierwszy przyjmowały Pana Jezusa do swego serca. Przypomniała się moja Pierwsza Komunia z przed 10 lat. Gdybym wtedy rozumiała tą całą uroczystość, tak jak teraz… jak wielkie to wydarzenie że mogę gościć w mym sercu Pana Jezusa. Te dzieci też pewnie, nie do końca wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi… ale mam nadzieję, że odkryją to szybciej niż ja…



Kazania pasyjne - ZMARTWYCHWSTANIE

23:09, 10 kwiecień 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link


Podczas ostatniego kazania pasyjnego dziękujemy Panu Jezusowi za to, że z miłości do nas umarł na krzyżu. Chcemy także podziękować za to, że Jezus jest z nami w szczęściu, ale i w smutku. A może właśnie przede wszystkim w smutku. Kiedy jesteśmy słabi, upadamy i nie mamy siły „iść” dalej…

            Śmierć Chrystusa jest początkiem drogi. Jezus Zmartwychwstał… zwyciężył!!! Nie ma innej drogi do nieba jak właśnie przez krzyż. Chrześcijanin nie może zatrzymać się na krzyżu, jest dla Niego ważny, ale musi iść dalej… ku Zmartwychwstaniu. Nikt nie chce umierać ale każdy chce iść do nieba, a przecież nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

            Św. Paweł w pierwszym liście do Koryntian pisze najpierw o Zmartwychwstaniu Chrystusa. Dopiero w dalszej kolejności mówi o naszym Zmartwychwstaniu. Wspomina, że jeżeli nie wierzymy w Zmartwychwstanie Jezusa to nasza wiara jest próżna i daremna. Bo przecież śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa to główne prawdy naszej wiary.  Nie możemy pokładać nadziei tylko w tym życiu. Musimy iść dalej i przez krzyż widzieć Zmartwychwstanie.

            Ale czy my chcemy Zmartwychwstać…?!?!?



Gorzkie Żale, Madrość Krzyża

23:23, 5 kwiecień 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link

         Ostatnia niedziela przed Wielkim Tygodniem, przed ostatnie Gorzkie Żale i przed ostatni temat: MĄDROŚĆ KRZYŻA.

         Krzyż jest drogą do wieczności, znakiem zwycięstwa. Musimy szanować krzyż i z każdym dniem dorastać do jego zrozumienia. Jezus nie wstydził się krzyża, został na nim wywyższony  i z miłości do nas umarł. A jak my traktujemy krzyż? Czym on jest dla nas? Czy widzimy w nim miłość Boga do ludzi? To dla nas i w nas ma żyć Chrystus. I my mamy pójść za Nim drogą krzyżową i wraz z Nim dać się ukrzyżować, przybić nasze grzechy i słabości… Bo to nie my żyjemy, ale sam Chrystus w nas...

         Powinniśmy również z pełną świadomością czynić znak krzyża. Rano,  zastanawiając się z kim mamy przejść nowy dzień. I wieczorem, żegnając się ze światem. Przez chrzest umiera stary człowiek i pojawia się nowy, wchodzi na nową drogę, drogę wiary i sakramentów.

 Krzyż również w dużym stopniu wiąże się z pracą. Właśnie w prace wpisana jest tajemnica krzyża, bo praca jest drogą życia, łączmy ją z krzyżem.

         Na koniec zastanówmy się, co dla nas jest wartością mądrości tego świata? I którą drogę do szczęścia wiecznego wybierzemy…?




TOTUS TUUS

22:10, 2 kwiecień 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link

2 kwietnia 2005r. o godzinie 21:37 Wielki Polak, papież Jan Paweł II odszedł do domu Ojca. W całej Polsce obchodzimy dziś uroczystości związane z 4 rocznicą Jego śmierci.

W naszym kościele o godzinie 18 odbyła się MSZA ŚWIĘTA w intencji rychłego wyniesienia do chwały ołtarzy Sługi Bożego Jana Pawła II. A następnie wystawienie Najświętszego Sakramentu i cicha adoracja. O godzinie 21 oaza z naszej parafii przygotowała krótką prezentacje związaną z pierwszą pielgrzymką papieża Polaka do Polski, gdyż w tym roku obchodzimy 30-lecie tejże pielgrzymki. O 21:37 rozbrzmiały dzwonnice w całej Polsce..

Ojcze Święty….Pamiętamy!!!

 

 



XII Liceum - pielgrzymka do Częstochowy

12:42, 26 marzec 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link

Zgodnie z wieloletnią tradycja, co roku uczniowie klas maturalnych naszej szkoły jeżdżą na Jasną Górę prosić Matkę Boską o pomoc w zdaniu matury. Tak było i w tym roku…

23 marca ok. godz. 8.15 byliśmy już zebrani pod szkołą, przeszliśmy do autobusów i po szybki sprawdzeniu listy mogliśmy ruszać. W połowie drogi Ksiądz Leśniak przeczytał nam „kilka” podstawowych faktów na temat Częstochowy: m.in. o kaplicy Matki Bożej, o cudownym obrazie Matki Bożej, który 627 lat temu został sprowadzony na Jasną Górę. Dowiedzieliśmy się też, że w 1922r. Episkopat obrał Maryję na Królową Polski. Kilkugodzinna podróż, upłynęła bardzo szybko i przyjemnie.

O godzinie 11.20 ostatni autobus przyjechał na parking. Niestety mieliśmy delikatny poślizg i spóźniliśmy się na Drogę Krzyżową. Ta, mimo że od 9 stacji na pewno przyniosła przemyślenia i korzyści każdemu z nas. Po dość szybkim rozważeniu Drogi Krzyżowej, wspólnie odmówiliśmy dziesiątkę różańca i dostaliśmy ponad godzinę przerwy.

O 13.15 zgromadziliśmy się przed główną bramą, przeszliśmy do Sali Papieskiej, aby tam wysłuchać konferencji. Ksiądz prowadzący mówił nam jak powinniśmy żyć, jaka powinna być nasza wiara i jak żyć wolnością w Chrystusie, który jest drogą na której powinny być ustalone zasady i prawdą, którą często, tak tanio sprzedajemy.

Po konferencji przeszliśmy do kaplicy Matki Boskiej gdzie o 14.30 uczestniczyliśmy w MSZY ŚWIĘTEJ, której przewodniczył ksiądz Polewka. Po Ewangelii homilie wygłosił ksiądz Leśniak. Nawiązał On do tego co mówił Jan Paweł II o Częstochowie – To jest polska Kana Galilejska. Bo tutaj, tak jak w Kanie, Jezus wychodzi naprzeciw człowiekowi i możemy doświadczyć cudu. To miejsce pomaga nam w tym, aby nasza wiara stawała się pełna. Trzeba jedynie się na to otworzyć. Wystarczy zaprosić Boga, pozwolić Mu wejść w nasze życie, a będą działy się cuda. Na zewnątrz nic się nie zmieni, ale nasze serce i duch będzie odmieniony. Tutaj, na Jasnej Górze spotykamy się z Matką, która nas kocha, uczy miłości i prowadzi na spotkanie z Jezusem. Z tego miejsca nie można wyjść obojętnie!!!

Po MSZY ŚWIĘTEJ mieliśmy jeszcze ok. 20 minut czasu na indywidualną modlitwę, dla chętnych - przejście na kolanach wokół cudownego obrazu i ewentualne potrzeby. Przed godziną 16 wyjechaliśmy z Częstochowy, jechaliśmy ponad 2 godziny i już ok. 18.20 byliśmy z powrotem w deszczowym Krakowie.

Zmęczeni ale szczęśliwi mogliśmy uznać wycieczkę za udaną. A jak bardzo pomoże nam ona w zdaniu matury?... przekonamy się już w maju:)

 



Gorzkie Żale, Miłość

23:34, 22 marzec 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link

Kolejne Gorzkie Żale i kolejny temat, tym razem miłość. Pasuje on bardzo dobrze do dzisiejszego dnia czyli Niedzieli „Lætare” tzn. Niedzieli Radości. Podczas dzisiejszej MSZY ŚWIĘTEJ na  Liturgii Słowa  mogliśmy również usłyszeć o miłości Boga. Miłości do nas, w dobrych i złych momentach naszego życia. W chwilach radości, smutku, zwątpienia… kiedy grzeszymy. Bóg jest wierny i miłosierny. Zawsze nas kocha!

  Na dzisiejszym Kazaniu Pasyjnym skupiliśmy się głównie na Hymnie o miłości. Głównie, ale nie tylko na nim. Ojciec Święty, Jan Paweł II mówił przed trzydziestoma laty podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski słowa: Tam, gdzie stawia się krzyż, powstaje znak, że dotarła już Dobra Nowina o zbawieniu człowieka przez Miłość. Bo krzyż jest początkiem ewangelizacji. Chociaż wszyscy się zmieniamy i cały świat się zmienia, to krzyż wciąż trwa. Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Bóg nas kocha, Jego miłość jest niewyczerpalna. W języku Greckim słowo miłość można opisać na 3 różne sposoby:

Miłość EROS – czyli miłość fizyczna

Miłość FILIA– czyli przyjaźń, która przecież opiera się na miłości

Miłość AGAPE – czyli miłość bezinteresowna.

Bóg kocha nas właśnie miłością bezinteresowną. Nie żąda od nas nic w zamian. A czy my kochamy Jego w takim samym stopniu? A jaką miłością kochamy bliźnich?

 

1Kor 13, 1-3

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Gdybym też miał dar prorokowania

i znał wszystkie tajemnice,

i posiadał wszelką wiedzę,

i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.

a miłości bym nie miał,

byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,

a ciało wystawił na spalenie,

lecz miłości bym nie miał,

nic bym nie zyskał.

 

Powyższy fragment mówi nam o tym że bez miłości jesteśmy puści. Św. Paweł w pierwszej części Hymnu wymienia charyzmaty Ducha Świętego, które opisał w poprzednim rozdziale. Lecz za największy charyzmat apostoł uważa właśnie miłość.

 

1Kor 13, 3-8

Miłość cierpliwa jest,

łaskawa jest.

Miłość nie zazdrości,

nie szuka poklasku,

nie unosi się pychą;

 nie dopuszcza się bezwstydu,

nie szuka swego,

nie unosi się gniewem,

nie pamięta złego;

nie cieszy się z niesprawiedliwości,

lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi,

wszystkiemu wierzy,

we wszystkim pokłada nadzieję,

wszystko przetrzyma.

 MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE (...)

 

W drugiej części hymnu mamy wymienione cechy i zalety prawdziwej miłości. Zamiast słowa miłość można wstawić słowo Bóg i wtedy moglibyśmy zobaczyć jaka jest miłość Boga do ludzi. I właśnie taką miłością powinniśmy darzyć Boga i drugiego człowieka.

 

1Kor 13, 8-13

MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE,

[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,

albo jak dar języków, który zniknie,

lub jak wiedza, której zabraknie.

Po części bowiem tylko poznajemy,

po części prorokujemy.

Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,

zniknie to, co jest tylko częściowe.

Gdy byłem dzieckiem,

mówiłem jak dziecko,

czułem jak dziecko,

myślałem jak dziecko.

Kiedy zaś stałem się mężem,

wyzbyłem się tego, co dziecięce.

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;

wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:

Teraz poznaję po części,

wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:

z nich zaś największa jest miłość.

 

Część trzecia stanowi definicje prawdziwego chrześcijanina. W ostatnim wersecie św. Paweł pisze o 3 cnotach boskich. Jednak miłość wywyższa nad dwie pozostałe. One też są ważne, ale nie najważniejsze, bo nadzieja się kiedyś wypełni, wiara nie będzie potrzebna gdy już staniemy przed Bogiem. A miłość…miłość będzie trwała wiecznie….

 

Na koniec warto zadać sobie pytanie jaka jest nasza miłość do Boga i do bliźniego? Bóg nas Kocha,  jest dobrym pasterzem, ale czy my jesteśmy dobrymi owcami???

 




Gorzkie Żale, Liturgia i Eucharystia

23:30, 15 marzec 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link

Dzisiaj były już trzecie Gorzkie Żale. W tym rok w naszej parafii podczas Kazań Pasyjnych rozważany jest pierwszy list św. Pawła apostoła do Koryntian.

W dzisiejszym dniu staraliśmy się przyglądnąć bliżej liturgii a właściwie Eucharystii. Niby każdy z nas wie co to jest MSZA ŚWIĘTA, ale czy każdy zdaje sobie sprawę jak wielkim wydarzeniem jest przeistoczenie czy samo przyjęcie Jezusa do swojego serca? Myślę, że warto się nad tym zatrzymać, zastanowić i zacząć traktować niedzielną MSZĘ ŚWIĘTĄ jako spotkanie z Bogiem, a nie tylko jak żmudny obowiązek… Na liturgie ziemską powinniśmy patrzyć jak na przedsmak liturgii niebieskiej! Jest to przymierze, nowa pascha którą dzielimy na liturgie słowa i ciała. Możemy zarówno posłuchać o Jezusie jak i spożyć Jego ciało i ugościć Go w naszym sercu. Eucharystia jest szczytem i źródłem życia Kościoła. Tylko człowiek który mógł mieć przyjemność zdobycia jakiegokolwiek szczytu i wie jak ważna jest woda w życiu każdego z nas która ma gdzieś swoje źródło może zrozumieć jak ważna jest Eucharystia. A zastanawiałeś się czym dla Ciebie jest liturgia i Eucharystia…?!?!




Czas zacząć... kilka słów wstępu

21:06, 14 marzec 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link

   Byłam dzisiaj na III Rejonowym Dniu Wspólnoty. Ksiądz, którego pozdrawiam ale niestety nie wiem jak się nazywa, zachęcał nas do zakładania blogów dotyczących oaz... No i pomyślałam sobie: czemu nie? Spróbuje... a co z tego wyjdzie to zobaczymy:)
               Jestem w oazie od  7 listopada 2008 roku... Wcześniej wydawało mi się, że to nie dla mnie... ale ksiądz Moderator zachęcił mnie żebym przyszła, spróbowała... No i przyszła, nie żałuje, jestem szczęśliwa i księdzu Michałowi bardzo dziękuje za to że udało Mu się mnie namówić, co czasem jest naprawdę ciężkie...;) Mój blog będzie dotyczył Ruchu Światło - Życie, ale w szczególności mojej parafialnej oazy w Czyżynach w Krakowie:) Chciałabym tutaj opisywać co dzieje się w mojej parafii, co nowe wydarzyło się w ruchu. Jak przebiegają spotkania oazowe z mojej parafii i czego dowiaduje się przez uczestnictwo w spotkaniach... a jak na prawdę to wszystko będzie wyglądało... wyjdzie w praniu....:-)



Rejonowy Dzień Wspólnoty

20:17, 14 marzec 2009 .. 0 komentarz(e) .. Link

              Dzisiaj obył się III Dzień Wspólnoty II Rejonu. Organizatorem    była oaza z parafii pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski potocznie zwanej "Arką Pana". Dwa poprzednie Rejonowe Dni Wspólnoty organizowane były kolejno w parafii w Mogile i w moich Czyżynach:) Dzisiejszym tematem była "wspólnota". Na początku każda z parafii miała pokazać pewien rodzaj wspólnoty. Niektórzy wygłaszali świadectwo inni zaś przedstawiali wspólnotę za pomocą pantomimy. Po zaprezentowaniu się wszystkich oaz zostaliśmy podzieleni na grupy i po przydzieleniu nam animatorów rozeszliśmy się do różnych salek, na spotkania formacyjne.

              Nie wiem jak było u innych, ale w mojej grupie dyskutowaliśmy o tym, czy w naszych parafialnych oazach możemy liczyć na pomoc i wsparcie i czy zawsze jesteśmy szczerzy wobec siebie? Osoby z Czyżyn jednogłośnie powiedziały że tak;-) Bo czym była by wspólnota, która nie jest budowana na prawdzie i wspólnym zaufaniu??? I czy byłaby to w ogóle wspólnota...?
              Po spotkaniach formacyjnych przeszliśmy do kaplicy gdzie odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu, a następnie MSZA ŚWIĘTA, której przewodniczył ojciec Wincenty z parafii w Mogile. Ewangelia była o synu marnotrawnym. Homilie wygłosił ksiądz Rafał od Pallotynów. Przedstawił nam postawę syna marnotrawnego, ojca, i drugiego syna. Syn marnotrawny zgrzeszył względem Boga i swego ojca. Ale jednak potrafił wrócić, przeprosić ojca i przyznać się do winy... Ojciec natomiast codziennie wyczekiwał powrotu syna, był dla niego miłosierny, wybaczył mu i wydał ucztę z radości że ten syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. (Łk 15,24) Natomiast starszy syn miał pretensje do ojca, że zawsze jest przy nim, ale dla niego ojciec nigdy nie zrobił uczty. I my zastanówmy się jak jest z naszym życiem czy kochamy Boga taką miłością zewnętrzną jak starszy syn, czy taką miłością jak syn marnotrawny tzn. zdarza nam się błądzić, ale później przez sakrament pokuty znów łączymy się z Bogiem...
            Gdy MSZA ŚWIĘTA dobiegła końca,  organizatorzy zaprosili nas do salki na agape. Trochę zmarzliśmy, więc ucieszyliśmy się na samą myśl o ciepłej herbatce. Po wspólnej agapie wróciliśmy do domu. Oazie z parafii "Arka Pana" serdeczne dziękujemy za gościnę.

Do zobaczenia na kolejnym Rejonowym Dniu Wspólnoty :)


                                                                                            





O mnie

Strona główna
Mój profil
Archiwum
Przyjaciele
Mój album zdjęć

Linki

Parafia Czyżyny
Oaza Kraków
Czytania na kazdy dzień
Fajna stronka;)
My na NK
My na YT

Kategorie


Ostatnie wpisy

Rekolekcje I stopień ONŻ, Zubrzyca Dolna 15-31.07.2009
Pielgrzymka do Warszawy
Maj czyli Nabożeństwa Majowe, Pierwsza Komunia Święta, matury...
Kazania pasyjne - ZMARTWYCHWSTANIE
Gorzkie Żale, Madrość Krzyża

Przyjaciele

Forum, Protetyka